Na co pozwalasz lub nie pozwalasz swojemu dziecku

Bo jest za małe.
Jak słyszę rodziców ograniczających samodzielność swoich dzieci, pokazuje im to zdjęcie, zrobione na jednej z głównych arterii Panamy ;)




Podziękował(a) 2Rogalikowa Shrekowa
«1345

Komentarz

  • Trochę przykry temat.
    Pozwalam od małego na dużo więcej niż inni pozwalają ( 1,5roczniakowi schodzić po schodach i wspinać się na urządzenia na placu zabaw- zamiast wołać,,nie, bo spadniesz" ja wołam,, odwagi, dasz radę"). Przez to jestem postrzegana jako niezbyt dobra matką, która bardziej ceni swoją wygodę niż dobro dziecka. Bo przecież dziecku może się coś stać !
    W bliskiej rodzinie niestety też.
    Jak jeszcze wziąć pod uwagę że mam wiele dzieci, to wniosek prosty : mam tyle dzieci że są mi już obojętne : jedno w tę, jedno we wte nie robi mi różnicy :s :|
  • @Ojejuna wiem o co ci chodzi. Mnie też otaczają ludzie którzy uważają że to nieodpowiedzialne pozwolić żeby dziecko się przewróciło, potłukło, spadło z czegoś. Mam wylane. Mnie z kolei wnerwia jak ktoś biega jak kot z pęcherzem za moim i swoim dzieckiem bo np walczą na kije, i rozdziela i drze szaty że zaraz któreś oko będzie na wierzchu. Jprdl.
    Podziękował(a) 4Bea Odrobinka Ojejuna Rogalikowa
  • Wypisz wymaluj plac zabaw. Tam to przekrój zachowań i reakcji. :D
    Podziękował(a) 1Bea
  • Ja się w Tatrach pozwoliłem synowi wspiąć na skałę - nie że jakieś niewiadomo co, albo niewiadomo jak wysoko, no, ale jakby spadł, raczej by nie przeżył. No ale go znam, wiem co umie, widzę jaka skala trudności ściany - sam się wspinałem, to mam doświadczenie.

    Ludzie przechodzą i mówią: "rany boskie, niech pan każe mu zejść!!!" ja na to że on szkolony, itp - ludzie "dobra, idę, nie chcę tego widzieć".

    Trochę to rozumiem, bo pamiętam jak poszliśmy ze znajomymi znajomych na Nosal, i tam przy szczycie jest tak, że na dzieci trzeba uważać. A oni mieli piątkę więc siłą rzeczy uważało się na nie - no i miałem element stresu że może któreś spaść a ciężko było uważać na kilkoro na raz (w tym własne).
    Podziękował(a) 1Shrekowa
  • Pozwalam prać dzieciom swoje ubrania, mówię tylko, że jak wrzuca z czarnymi białe koszulki to nogi z d...y powyrywam ale nie wyrywam ;)
    Podziękował(a) 3pawelk Shrekowa TecumSeh
  • W temacie startowego zdjęcia - u nas normalnie dzieci ujeżdżały motorynki i skutery, moje nie chciały, wolały uszkadzać się na rolkach.
    Podziękował(a) 1pawelk
  • edytowano maj 2021
    TecumSeh powiedział(a):

    Ja się w Tatrach pozwoliłem synowi wspiąć na skałę - nie że jakieś niewiadomo co, albo niewiadomo jak wysoko, no, ale jakby spadł, raczej by nie przeżył. No ale go znam, wiem co umie, widzę jaka skala trudności ściany - sam się wspinałem, to mam doświadczenie.

    Ludzie przechodzą i mówią: "rany boskie, niech pan każe mu zejść!!!" ja na to że on szkolony, itp - ludzie "dobra, idę, nie chcę tego widzieć

    To trochę tak, jak mnie na Mazurach ludzie uświadamiali, że jezioro w którym pływają moi synowie jest głębokie "niech im Pani każe wyjść bo się potopią". Starszy miał wtedy 14, młodszy 11 lat.

    W temacie wątku, stosowałam niewiele zakazów, przy czym na pewnym etapie życia, w przypadku Michała jednak więcej niż w przypadku pozostałych dzieci, bo on nie miał instynktu samozachowawczego.
  • Mam luz w temacie spadania moich dzieci z różnych miejsc (oprócz spadania np. z dzwonnicy w Reszlu, na która sama wchodziłam na kolanach prawie i kurczowo trzymając dwóch synów ;) ).

    Raz byliśmy u znajomych, młody lat wtedy cztery wyszedł z basenu głową w dół, ja siedziałam dwa metry dalej. Pytam leniwie: synu, żyjesz? Młody żył, więc nawet się nie ruszyłam. Młody tata, właściciel basenu, spojrzał z podziwem i mówi, że wlasnie ten poziom luzu pragnie osiągnąć.

    Mój tata jest do przesady ostrożny i swoje fobie usiłuje przerzucić na mnie lub na moich synów. Ja mam traumy z dzieciństwa i właśnie robię dokładnie na odwrót niż tata by zrobił :D
    Podziękował(a) 1Ojejuna
  • edytowano maj 2021
    Czasem się zastanawiam ile w tym mojego luzu a ile przekory wobec postawy mojego taty w stosunku mnie, który chcial mnie bronić przed każdym trudem życia
  • Żeby się nie powtarzać po przedmówcach dodam, że my jesteśmy krytykowani, bo pozwalamy dzieciom samym poruszać się po okolicy. Od 7 roku życia na basen 500 metrów dalej, od 11 komunikacją miejską do centrum na zajęcia, itp. I zawsze szok, ale jak to, samego?!
  • Pozwalam dzieciom na tyle, na ile same czują się gotowe. Indywidualna rzecz.
    Jedna w wieku lat 6 jeździła rowerem >3 km przez wsie na zajęcia, także po zmroku. Inna mając 8 bała się, że się zgubi jadąc sama w biały dzień do koleżanki 2 ulice dalej.
    Nic na siłę.
    Podziękował(a) 3agnieszkamama Bea Ojejuna
  • edytowano maj 2021
    Katarzyna powiedział(a):

    Pozwalam dzieciom na tyle, na ile same czują się gotowe. Indywidualna rzecz.
    Jedna w wieku lat 6 jeździła rowerem >3 km przez wsie na zajęcia, także po zmroku. Inna mając 8 bała się, że się zgubi jadąc sama w biały dzień do koleżanki 2 ulice dalej.
    Nic na siłę.

    O, jak bardzo to rozumiem.

    A @TecumSeh nie rozumiem. Ja mam luz za duży raczej, jednak na skały (wysokość, z której odpadnięcie miałoby zakończyć się śmiercią) bym tak w życiu nie puściła. Już nie mówię o moim mężu - i nie jest to kwestia obeznania w temacie, bo mój mąż jest po kursie tatrzańskim i sporo czasu spędził na wspinaczce letniej i zimowej w Tarach i Alpach i jaskiniach. I o ile często mamy rozdźwięk na temat długości dziecięcych smyczy to tu bym z nim nie dyskutowała.

    edit:lit.
    Podziękował(a) 1Mamaw
  • The user and all related content has been deleted.
  • U nas podobnie.
  • Siostry!
  • Duduś powiedział(a):

    A @TecumSeh nie rozumiem. Ja mam luz za duży raczej, jednak na skały (wysokość, z której odpadnięcie miałoby zakończyć się śmiercią) bym tak w życiu nie puściła.

    Zwróć uwagę że śmiercią może się zakończyć upadek z pierwszego piętra (szczególnie upadek dziecka - nie skok, ale upadek). To była taka wysokość mniej więcej - pierwszego czy drugiego piętra maksymalnie. Z takiej wysokości może się zabić nawet dorosły (vide wypadki na skałkach na Jurze, które wysokie nie są) - bo nie mówimy o zeskoku, a o odpadnięciu (wtedy się leci na plecy albo na głowę).

    Ja byłem spokojny, bo znam mojego syna. To nawet nie to, że się tak świetnie wspina (wspina się nieźle, ale generalnie nie chodzi na ściankę), ale dwie sprawy - po pierwsze ściana nie była przesadnie trudna, a po drugie mój syn jest z natury ostrożny (córka nie). Czyli nie zrobi ruchu gdzie się będzie czuł niepewnie - jak się boi, to nie idzie dalej.

    Rozumiem Twoje obawy, to jest kwestia znajomości swojego dziecka. Każdego bym nie puścił.
    Podziękował(a) 1Ojejuna
  • Mimo, że sama nie przrpadam za gotowaniem (niestety), to pozwalam dzieciom na pieczenie prostych ciast, babeczek, na robienie naleśników, tostów, jajecznicy,pierogów (pierogi lepią ze mną odkad skończyły 3 latka i idzie im to lepiej niż mi) i wiele innych rzeczy.
    Później w kuchni mam mega bałagan ale ciul z tym ;)
    Nie są wybitnymi kucharzami, ale z głodu nie umrą jak matki w domu nie będzie. Takie proste potrawy potrafią całkowicie samodzielnie zrobić. Syn miał 7 lat gdy nauczył się przyrządzać jajecznicę i naleśniki. Mają nawet swój zeszyt z przepisami.
    Uczę ich też jak.maja prać (bo gdybym umarła to przynajmniej będą czyste chodzić), ale jak.przychodzi co do czego, to i tak sama robię pranie.
    Za to nie pozwalam im na wiele innych niebezpiecznych rzeczy. Boję się, że coś im się stanie. Zawsze bardzo przeżywam jak nie odbierają ode mnie telefonu.
  • Ja odwrócę kota ogonem.
    Niedaleko szkoły naszych synów został porwany 11 letni Sebastian, o którym mowa ostatnio w mediach.

    Dotąd pozwalałam 8 latkowi chodzić samemu do sklepu, a teraz mówię: lepiej idź ze starszym bratem.

    Trudno jest przejść nad do porządku dziennego, a przecież nie będę do ich 18-stki z nimi wszędzie chodziła...
  • @Paulina bardzo mi lezal na sercu ten chlopczyk
    Obecnie mij 8 latek uwielbia sam chodzic na podwórko ale ja mam pewne obiekcje... puszczam owszem ale mam w sercu jednak taki niepokoj
  • Ja puszczałam i puszczam nadal samych. I boję się o nich, ale jakoś muszą dorosnąć pomimo moich strachów. Ale po śmierci tego Daniela, zawsze za starszym-puszczam dwa lata młodszego bo on bardziej rozgarnięty i uważny. Zawsze co dwóch, to nie jeden!
    Podziękował(a) 1Agnicha
  • Ale dlaczego w ogóle został poprawny? Bo nic nie rozumiem z tej sprawy.
  • A jeszcze nasze dzieci nie mają telefonów.
    Bo "dla ich dobra" :#

  • Moja mama była wychowywana pod kloszem, nic jej nie było wolno, ja mogłam prawie wszystko i na własnej skórze doświadczyłam ile razy byłam blisko nieszczęścia, a nawet śmierci. Staram się wyśrodkować, bo po tym co przeżyłam nie pozwalam już na wszystko. O dziwo o wnuki moja mama się boi i każe zawsze wszędzie z nimi chodzić....
    Podziękował(a) 1agnieszkamama
  • Ostatnio wychodzialm z psem o 2 w nocy bo piesela chciala siku

    Spotkalam.mloda sasiadke
    Zszokowalam sie ze wraca dodomu o takiej porze
    Ale uswiadomilam sobie ze ja bedac w jej wieku tak wraclam.
    Teraz ze starchem wychodze a mam dwa razy wiecej lat
    Wiec nie jestem jakims pozadanym kaskiem a wtedy... matko chyba jakas glupia bylam
    Mama mi nigdy nie gadala
  • Honi powiedział(a):

    Ale dlaczego w ogóle został poprawny? Bo nic nie rozumiem z tej sprawy.

    Media mówią, że celem była pornografia.
    Ale się wystraszył, że podkabluje i zabił.

  • @Zuzapola ja z tych nie pod kloszem chowanych
    I cenię to bardzo.
    Pamiętam jak miałam 19 czy 20 lat i dogadałam się z babką z Francji przez maila, że przyjadę do niej na dwa miesiące zajmować się jej dziećmi. Ani razu nie dzwoniłam, bo to bardzo drogie wtedy było. Nie mówiąc o nieposiadaniu komórki. Kupiłam bilet na autobus- do Paryża, potem przesiadka na pociąg.
    Do mamy zadzwoniłam dopiero jak już byłam na miejscu i kupiłam kartę do budki tel.

    W sumie to jednak teraz sobie czegoś takiego nie wyobrażam. Czasy się zmieniły, czy co?
  • Może miałaś szczęście i zło Cię ominęło, mnie niestety nie...
  • Myślę, że tak właśnie jest.
    Jednych omija, drugich nie.
    Niesprawiedliwe.
    Ale kto powiedział, że to życie tutaj będzie sprawiedliwe?

    Uświadamiam sobie, że trzeba codziennie dziękować Bogu za dzisiejszy dzień.
    Podziękował(a) 3Odrobinka Wela wiesia
  • Moja Zu.jechała z Chorwacji do Francji sama trzema Flixbusami. Podobno przesiadka w Mediolanie o 2 w nocy, to połączenie Bronxu z warszawską Pragą. O szczegółach dowiedziałam się po czasie.
    Ja jechałam jako 20-latka sama stopem przez pół Niemiec. Wystraszyłam się jak facet zjechał na wysypisko śmieci.Okazało się, że miał po drodze wyrzucić jakieś puszki.

Zostaw komentarz

PogrubionyKursywaPrzekreślenieLista numerowanaLista nieuporządkowana
Emoji
Attach file
Attach image
Wyrównaj do lewejWyśrodkujWyrównaj do prawejPrzełącz widok HTMLPrzełącz pełna stronaPrzełącz światła
Upuść obraz/plik